
| Fundusze inwestycyjne - nowe konstrukcje produktowe |
|
|
|
| Wpisany przez Rafał Bednarski |
| niedziela, 26 lipca 2009 10:00 |
|
Możliwość lokowania oszczędności w funduszach inwestycyjnych, stało się dla Polaków bardzo popularną formą pomnażania pieniędzy. Lokaty to już przeszłość, choć w ostatnim czasie zauważalny jest wzrost ich oprocentowania, w czym pomaga pośrednio RPP, dając sygnał przyszłych podwyżek stóp procentowych. Pytanie jednak na które odpowiedzi będziemy musieli poszukać, to określenie na jak długo wystarczą nam aktualne konstrukcje produktowe oferowane przez TFI, jaki mają one charakter i czym się między sobą różnią. Kiedy dopuszczono fundusze parasolowe w 2004 roku, niewiele Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych było zainteresowanych tą konstrukcją produktową. Powodem tego jak się mówi były niejasności podatkowe. Prawdziwy bum tego typu funduszu nastąpił w 2006 roku, kiedy to jako jeden z pierwszych ofertę gromadzenia i pomnażania zysku w funduszu parasolowym wystawił TFI Skarbiec. Z zakładanych 100 mln zł. do funduszu przybyło wtenczas ponad 150 mln. zł, a konkurencja rozpoczęła odważniejsze wprowadzanie właśnie funduszy parasolowych. Sama w sobie istota funduszy parasolowych niczym nie różni się od standardowego funduszu którego celem jest osiągnięcie jak najlepszych wyników przy zakładanej strategii inwestowania. Zauważalna różnica wynika z korzyści podatkowych jakie nie likwiduje – lecz oddala w czasie - fundusz parasolowy. Fundusz tego typu składa się z wielu subfunduszy „pod jednym parasolem”, różniących się pomiędzy sobą tym iż każdy posiada przyjęta politykę zarządzania kapitałem, powierzonym przez klientów. Jeżeli przykładowo sytuacja na rynku kapitałowym pogarsza się i mamy wątpliwości co do szybkiej poprawy to nasze środki zgromadzone dotychczas na subfunduszu agresywnym będziemy mogli przenieść do subfunduszu zrównoważonego lub innego charakteryzującego się mniejszym ryzykiem lecz większym bezpieczeństwem. Najważniejsze w tym wszystkim jest to że takie przeniesienie z jednego subfunduszu do drugiego nie będzie powodowało naliczania podatku, co ma miejsce w funduszach standardowych. Naliczenie będzie miało natomiast miejsce dopiero w momencie odkupienia jednostek uczestnictwa z danego funduszu parasolowego. To taka najbardziej uwidoczniona korzyść jaką reprezentują z sobą fundusze parasolowe. Niektóre również rezygnują z opłat manipulacyjnych w momencie transferu między subfunduszami. Swego czasu i wydaje się że także i po dzień dzisiejszy celem ze strony TFI dotyczącym wprowadzenia funduszy parasolowych była szczególnie chęć „przytrzymania” klientów. Idea była taka aby klient poruszał się po urozmaiconym obszarze danego funduszu oferującego gamę różnorodności inwestycyjnych, a nie dokonywał zmian funduszy, zarządzanych przez inne Towarzystwa. Pokusa trzeba przyznać była spora, gdyż jak już omówiliśmy zwalniała, a raczej przedłużała w czasie moment płacenia podatku Belki, z możliwością wykonywania wielu manewrów w obrębie funduszu. Aktualnie fundusze parasolowe inwestują praktycznie we wszystkie instrumenty jakie możemy spotkać w strategiach inwestycyjnych pozostałych (tradycyjnych) funduszy. Zakup jednostek funduszu parasolowego oferują miedzy innymi AIG SFIO, ING, Noble, PKO/CREDIT SUISSE, Fortis i wiele wiele innych TFI. Patrząc na zyski tych funduszy, nie sposób określić paroletnie stopy zwrotu z powodu młodości tych produktów, najczęściej jednak zyski te są takie same jakie osiągają zwykłe fundusze. Świadczy o tym w szczególności to iż dana osoba zarządzając tymi dwoma rodzajami funduszy (tradycyjnym i parasolowym), często wykonuje identyczne operacje. Coraz większa konkurencja i bardzo duży rynek do „zagarnięcia” w którym nadal duża cześć oszczędności utrzymywana jest na lokatach, spowodowała zapewne powstanie kolejnej konstrukcji funduszu, czyli fundusz ochrony kapitału. Typ tego funduszu jest młodszy od funduszu parasolowego, i jeszcze niedostatecznie wypromowanym na naszym rynku. Jak sama nazwa wskazuje, fundusz ten charakteryzuje się tym iż TFI zarządzające nim, dają klientowi gwarancję zainwestowanego kapitału. Gwarancja ta najczęściej wynosi 100%, czyli tyle ile wpłaciłeś tyle też na pewno ci oddamy. Oferta ta skierowana jest dla osób stawiających na pierwszym miejscu bezpieczeństwo powierzonych środków. Jak pisze Przemysław Szubański w manager magazyn, niedogodnością funduszy tych jest fakt, iż są one na ogół zamknięte – co oznacza, że pieniądze zbierane są podczas emisji certyfikatów. Czas inwestycji jest albo kilkuletni (z możliwością wcześniejszej sprzedaży certyfikatów na giełdzie), albo nieograniczony. Certyfikaty są wprawdzie notowane na giełdzie, ale ich płynność jest z reguły niewielka. Można je także sprzedać emitentowi, który ustala terminy i ceny wykupu. Głównie z tego też powodu iż są to najczęściej fundusze typu zamkniętego, nie cieszą się jeszcze taką popularnością, lecz gwarancja kapitału naprawdę robi swoje, zachęcając do brania udziału w inwestycjach nawet najbardziej sceptycznych co do możliwości zarabiania w tak prosty sposób pieniędzy. A zyski naprawdę są lukratywne, przykładem tego jest KBC, który należy do liderów tych typów funduszy. Oferuje on prócz gwarancji wniesionego kapitału ponad 100% stopy zwrotu z inwestycji. Innymi towarzystwami oferującymi gwarancję wniesionych środków są między innymi PKO, Union Investment, PZU, Pioneer Pekso, BZ WBK AIB, Skarbiec i BPH. Z pewnością na rynku będą pojawiały się coraz to nowsze i bardziej urozmaicone fundusze inwestycyjne oferujące coraz to większy wachlarz możliwości, a wszystko to korzystnie będzie oddziaływało na klientów, którzy zyskają na tym sami. Należy jednak nie zagubić się w tym okresie przybywania to coraz większych możliwości zarabiania, gdyż okres w którym się znaleźliśmy z pewnością zachęca nawet laików do pomnażania swych oszczędności, lecz prawo cyklu koniunkturalnego w gospodarce czy też na rynku kapitałowym zawsze cechowało się nieprzewidywalnością.
|
| Zmieniony: niedziela, 26 lipca 2009 10:02 |